poniedziałek, 20 maja 2013

igielnik nr.2

Dziś bohaterem postu ponownie będzie igielnik, ale tym razem szydełkowy :)
Zobaczyłam go na zagranicznym blogu Cherry Heart i po prostu od pierwszego spojrzenia zakochałam się. Wiedziałam, że muszę chociaż spróbować czy uda mi się zrobić podobny i...
oto on :)





Jeżeli Wam się podoba, to kurs na jego wykonanie znajdziecie właśnie na blogu Cherry Heart :)

A u mnie ostatnio totalny zastój, spowodowany anginą Tymka :(
nie wiem jeszcze czy uda mi się cokolwiek zrobić na następny poniedziałek, ale najważniejsze, że z moim synem już lepiej :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze :)

poniedziałek, 13 maja 2013

wiosenne kwiaty

Nie chciałam łączyć postu o Grzesi z tym co na moim moim blogu jest swego rodzaju codziennością. Nie chciałam łączyć smutku jakim była tragedia tej kotki z radością z powodu ukończenia kolejnej pracy. Dlatego dziś posty dwa: poranny i wieczorny. 

Tym razem o igielniku, kwiatach i szczęśliwym kocie.
Może zacznę od kwiatów, wcześniej pokazywałam te z ogródka w Pomianowie, a dziś chciałam Wam pokazać, że i te miejskie ogródki potrafią być bardzo piękne. 
Poniższe zdjęcia zostały zrobione na ogródku mamy mojego męża, która kwiaty kocha tak bardzo, że powinna być z zawodu ogrodniczką :)







Wiosna zawitała też do naszego domu i ślicznie się prezentuje na stole w olkuszowym dzbanku :)


W tle można też zobaczyć ukrywającą się Kostkę. Chociaż całkiem możliwe, że nie o ukrywanie się chodziło, a o mięciutki kocyk, który zapomniałam do szafy schować ;)
i jeszcze jedno zdjęcie mojej dumnej damy 


Po roku w końcu zaczęła akceptować Tymka i już nie boi się być z nim w pokoju, a nawet czasem, gdy Tymcio zaśnie mi na rękach, to przychodzi do nas i kładzie się w jego nóżkach :)

I w końcu dochodzimy do mojej ostatniej pracy, a jest nią igielnik i to nie szydełkowy, a haftowany. Bardzo długo nie haftowałam i pewnie nie jest on doskonały, ale mi się bardzo podoba. A ponieważ moja mama tu nie zagląda, mogę Wam zdradzić, że jest to prezent dla niej na Dzień Matki :) taki mały drobiazg, ale jakże przydatny na co dzień





Igielnik został wyhaftowany na zwykłym płótnie, kordonkiem z Ariadny.
Potrzebna mi była jakaś odskocznia od szydełka.
A za tydzień też igielnik, ale zupełnie inny :)

No i właśnie, z powodu wielkiej ruchliwości mojego dziecięcia, wpisy na blogu będą pojawiać się na razie tak raz w tygodniu. Najczęściej w poniedziałki, bo wtedy mam najwięcej czasu dla siebie.

Pozdrawiam Was serdecznie i za każdy komentarz bardzo dziękuję :)

O historii pewnej kotki

Zamiast zaglądać na wasze blogi, cały tydzień żyłam historią pewnej kotki - Grzesi
Zastanawiałam się czy w ogóle o niej pisać, ale chyba jednak sobie na to zasłużyła.
Została znaleziona przez ludzi, którzy nie potrafili przejść obok. Słaba, totalnie wychudzona, zmaltretowana, z kijem wbitym w szyję. Dzięki Fundacji Felis z Lublina trafiła do Lubelskiego Centrum Małych Zwierząt i na cześć przyjmującego ją lekarza została nazwana Grzesiem, który wkrótce okazał się Grzesią. Lekarze jej pomogli i zapowiadało się na to, że mimo wielkiej dziury w szyi (te straszne zdjęcia można na FB zobaczyć), kotka wyjdzie na prostą. Niestety w środę poczuła się gorzej, z badań wyszło, że oprócz tych widocznych zewnętrznych cierpień są jeszcze inne, których gołym okiem nie widać. Mimo zmiany leków, Grzesia wczoraj odeszła za Tęczowy Mostek.
Nie potrafię nie płakać...
Patrząc na zdjęcia Grzesi, ma się ochotę znienawidzić ludzi, że mogą zrobić coś takiego zwierzęciu, które w starciu z człowiekiem nie ma żadnych szans. Co najgorsze Grzesia nie była pierwszą i niestety pewnie nie ostatnią, która tyle musiała wycierpieć.
Moja osoba nie jest w stanie pojąć tego jak można... Nie jest

I choć historia smutna ma ona i dobry koniec, bo kiedy wydaje mi się, że straciłam już wiarę w ludzi, pojawiają się takie cudowne osoby jak ta Fundacja, jak ci weterynarze i setki innych ludzi, dla których los zwykłego dachowca nie był obojętny.

Nie daję tu żadnych zdjęć, bo nie są moją własnością, jak co zerknijcie na stronę Fundacji lub jej profil na FB (Foondacja Felis)

poniedziałek, 6 maja 2013

Majówka

Nie wiem czy powinnam coś pisać, bo zdjęcia które Wam przywiozłam chyba żadnych słów nie potrzebują.
Oto one:











 Tak pięknie jest wiosną w Pomianowie :)

i obiecałam, że na majówce zrobię coś nie szydełkowanego - i tak też było, tylko że jeszcze nie skończyłam, na razie więc zdjęcia mojego fioletowego nieskończonego obrusu



Przyznam, że odkąd mój syn zaczął ćwiczyć wspinaczkę wysoko krzesłową i w ogóle meblową trudniej mi się zająć czymkolwiek innym

Na dziś to wszystko, biegnę więc za Tymkiem ;)

Dziękuję za każdy komentarz i gorąco pozdrawiam :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Zaplątana


Miało być tak: 
wyjątkowy środek otoczony zwykłymi kwadratami
A wyszło: 
Zwykły środek otoczony zwykłymi kwadratami 


Pomieszałam, poplątałam i wyszło tak jak wyjść nie miało, choć szybko doszłam do tego gdzie się zaplątałam, pruć już jednak mi się tego nie chciało. Bo prucia nienawidzę i już.




Choć chyba wcale tak źle to nie wygląda?
I wstążka nawet pasuje ;)

W ogóle to postanowiłam uporządkować zdjęcia moich prac i okazało się np.że zrobiłam już ponad 50 serwetek! A w domu mam tylko dwie :) Jeżeli macie konto na  Facebooku i interesowała by Was historia moich prac to zapraszam :) nie zamieściłam jeszcze wszystkich zdjęć, bo strasznie dużo tego - naprawdę, ale kiedyś pewnie to nastąpi ;)

Póki co pakujemy plecaki i ruszamy na majówkę i uwaga - szydełka nie zabieram, zajmę się zupełnie czymś innym, a czy się uda? To już czas pokaże :)

Miłej, słonecznej i twórczej majówki życzę również Wam :)
Dziękuję za każdy komentarz i Pozdrawiam odwiedzających :)

p.s. i jeszcze coś na osłodę ;)


środa, 24 kwietnia 2013

Lepszy Świat :)


Powinnam ten post napisać jutro, ale to dziś, tuż przed 20, dokładnie rok temu wszystko się... zaczęło. 
25.04 o 3.35 dostałam najpiękniejszy prezent w życiu :)
I chyba na początku nie bardzo mu się tu podobało, bo tam u mamy w brzuszku było lepiej. Ciszej, bezpieczniej...
Bardzo na niego czekałam, choć gdy się dowiedziałam, że w brzuszku mam lokatora to wydało mi się to niemożliwe. Będę mamą? Ja? Czy dam sobie radę? 
Ano nie zawsze dawałam radę, ale mamy to szczęście, że nie jesteśmy sami, że jest tata kochany,
że są dziadkowie, wujkowie i ciocie.
Były trudne chwile, kiedy Tymek płakał i ja płakałam, z bezradności, ale znacznie więcej było tych chwil pełnych radości.
W ciągu tego roku przeżyłam mnóstwo pierwszych razy:
pierwszy uśmiech
pierwszy obrót na boczek, a później i brzuszek
pierwszy ząbek
pierwsze kroki
a przede wszystkim pierwsze "mama", które kiedy usłyszałam to popłakałam się z radości.


Kiedy zostaje się mamą świat się zmienia, 
ale jest to bardzo dobra zmiana

Kocham Cię

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

O czerwonym dzbanku

Już jakiś czas temu od Izy przybył do mnie czerwony dzbanek z Olkusza. Jest piękny i zawsze o takim marzyłam :) uzupełnił on moją kolekcję i do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze niebieskiego czajnika i kilku misek.
 Na poniższym zdjęciu towarzyszy mu najlepszy przyjaciel Tymka - rekin


A tu dzbanek i torba z zaczętymi pracami


i jeszcze jedno zdjęcie dzbanka - tym razem w rączkach Tymka, który cieszył się z niego chyba tak samo jak ja


Na razie szybko żadnej z nowych prac nie będzie. Wraz z słońcem i wiosną, rozpoczęliśmy remont (na chwilę obecną jest to elektryka i kucie ścian) więc wszystkie inne sprawy toczą się o wiele wolniej. Poza tym udało mi się kupić dwie fioletowe snehurki i wróciłam do robienia obrusu. Te dwie snehurki nie sprawią że go skończę, ale zawsze to coś :)

Na pewno też za około tydzień możecie się spodziewać postu o pierwszych urodzinach Tymka. 


Nie zdążyłam odpisać na wasze komentarze do poprzedniego postu, ale wszystkie przeczytałam i bardzo za nie dziękuję. Staram się regularnie do Was zaglądać i podziwiać te wszystkie cudowności jakie tworzycie, ale nie zawsze mi się to udaje...

Dziękuję, że tu zaglądacie i 
Pozdrawiam

:)